|
2009 |
![]() |
Warto |
|
O jeny jeny jak mnie dawno nie bylo ile sie pozmienialo o jeny jeny szkoda ze wiekszosc na zle a to wina mego charakterku wrrrrrrrrr ze jestem samorna sama ale mi tak dobrze i nie umiem tego zmienic a czasem mi jest zle , w wbkiem koszmar sie na szczescie skonczyl, wytrzymalam rok i miesiac i o tyle wlasnie za duzo, zatrudnilam sie w allianz banku, na razie nie zapeszajac jest milo ale zobaczymy. a poza tym jeste singlem wiecznym, mialam jakies epizody o ktorych szkoda gadac, duzo przytylam i w ogole stalam sie leniwa;//////// a tak poza tym czemu ja nie zatrzymalam bartka. ile bym dala aby jeszcze raz spotkac kogos takiego jak on, jetsem na ost roki mgr w kncu robie prawko no i robie kurs masazu, wypelniam sobie samotnosc.... skomentuj (2) mamy koncowke wrzesnia, z bartoszem to bylo tak ze wrocilismy do siebie . wytrzymalam moze 3 tygodnie (nawet nie) i tak dlugi jak na mnie;) on jest takim nudziarzem, a jak pracowal 12 h dziennie to byl do dupy razy trzy. poza tym pracuje juz dla wbk.pierw sie szkolilam i bylo spoko, potem szkolenia 2 tyg, teraz pracuje od tygodnia i juz mam dosc, siedze na kasie, mialam byc doradcca, jak mnie nie przemianuja dlugo nie wytrzymam, roboty tyle ze nie wiadomo gdzie rece wlozyc... i dojazd.szukalam teraz zniowu mieszkania,najgorszy sezon bo studenci.ale znalazlam - uciekam na rataje. poza tym jestem tu do konca pazdz. jestem sama ale nie samotna, w wnbkui poznalam mase fajnych ludzi i jakos sie kreci. mialam isc dzisiaj z mlodym na piwo ale padam.najadlam sie i teraz leze;) od jutra znowu biegam i basen mam karnet od wbku wiec musze nadrobic straty jak latalam za mieszkaniem.to by bylo na tyle. skomentuj (0) mam pierwsze wakacje od dawna. obronilam sie na 5 i tym sposobem mam licencjata wczoraj bylismy na imprezce jula karolina patrycja ksiaze i ja . fajnie bylo nawet a z bartkiem kontakt mam okej teraz tylko bede sie ooooooooooooooobijac i lenic az sie wynudze a w sierpniu do wbk jee skomentuj (1) I znowu pustka czarna ogromna dziura co w nocy tuła się za mną... jest niedziela rano, dzien troche pochmurny, wkoncu mnie natknęlo na napisanie czegos...hm nie napisze ze madrego bo tego nie wiem...wiec czegos na pewno prawdziwego o moim zyciu co sie kreci dookola mnie i moich smutkow i radosciz bartkiem juz nie jestem, wiedzialam, ze ten zwiazek dlugo nie przetrwa, znudzil mi sie na maksa, on i jego dziecinne zchowanie to ze nie pracuje to ze nie zarabia nie stac go nawet na piwo w piatkowy wieczor jedzonko bierze od mamusi sesja oblana oczywiscie bo sie nic nie nauczyl spie u niego ani sniadania ani herbaty...on 9 rano nagle w lozku bierze zeszyt do reki po czym zasypiamy wstajemy a on idzie sie wykapac i to jest ten co ma kulture osobista? chyba zostawil ja dla kolegow to palenie trawy i treningi futbolu....do ktorego w ogole sie nie nadaje, nie pasuje totalnie, on i jego zbladzona minka zagubionego 15-latka wrod łysych pewnych siebie napakowanych kolesi on ze swoja dziecieca fryzurka chydt wysoki na rowerku popierdala w spodenkach obok mojej klatki zenada czemu czlowiek zakochany to nie widzi z kim jest. czy na ty polega milosc? a kiedy czlowiekowi zaczyna sie wydawac ze osoba z ktora jest zupelnie nie przypomina osoby ktora powinna przy mnie byc? nudny mamisynek masakra spotkalismy sie po czasie i bylo przytulanie całowanie... teraz powinnam skrytykowac siebie bo po co ja to do cholery zrobilam po co dalam mu sie przytulac lezelismy obok siebie nie ukrywam bylo oblednie super bylo....czulam sie jak w raju... z tym ze potem zasnac nie moglam a nastepnego dnia bujałam w oblokach a potem stwierdzilam ze ja to jednak głupia jestem przeciez ja nie bede z tym dzieciakiem i nie ma takiej opcji teraz relacje miedzy nami sie popsuly pierw byla zazdrosc z jego strony ze ja sie dobrze bawe z kolegami cos, wieczne wchodzenie na nasza klase i ogladanie moich zdjec. nasze relacje nigdy sie nei poprawia, on jest takim nudzirazem.przeprowadzil sie do Pozania aby miec wielkie zycie a siedzi w domu i jedyne co robi to chodzi na zenujace treningi z e n a d a jade z nim juz ostro ale jemu nic nie mowie, wczoraj sie wkurzylam i napisałam aby juz do mnie nie pisał lepiej bedzie niz otzrymywac mam od niego jego zenujace eski typu ":u mnie dobrze" no tak relacje sa typowo przyjacielskie. a u mnie dobrze ogolnie poza epizzodem w czwartek mam obrone!!!!!!!!!! dostałam prace w BZ WBK wiec odchodze z Getin Banku w koncu juuupi jupi;) mam nadzieje, ze dam sobie rade w zachodnim nie mam teraz czasu na glupoty absolutorum bylo spoko pozniej byla imorezka grupowa bardzo mila.,michal sie do mnie przystawial potem mnie zaprosil na ognisko tam tez sie tyulil. tak alkohol dziala na ludzi...kolezanka jestem z magda jest 2 lataa a ciagle do mnie sie tuli.michal jest fajny ale nie czuje nic do niego tylko kolega bardzo mily fajny no to tyle poucze sie troche na obrone nie ma co mam pare dno prawie nic nie umiem to jest dopiero masakra ;) skomentuj (0) moje szczęście nigdy nie trwa wiecznie...cd Moze najwyrazniej na nie nie zasluzylam aby je otrzymac, z bartkiem si epogodzilam. Nie widzielismy sie pare dni i mielidmy od siebie odpoczac, Mialo byc cudownie pieknie i bylo...do czasu az nie poszlismy na impreze i sobie wyszedl ze swoja kolezanka bez slowa na dwor. Oczywiscie odwrocilam sie na piecie i wyszlam. Nie interesowało mnie to, ze znaja sie latami ona ma meza i dziecko Dla mnie to porazka odstawic mnie tak na jakis czas bez słowa. Kocham go nad wszystko i jestem bardzo zazdrosna aby mi robil takie akcje. Nie odpuszcze. On mowi ze zrobil to nieswiadomie natomiast ja nie mialam ochote siedziec sama jak kołek kiedy on se gadał i o mnie zapomnial. Wrocilismy do domu, bylo przytulanie i seks bylo cudownie cudownie ....szybko zasnal, ja tym czasem spac nie moge i kiedy on sobie teraz spi ja oparta o sciane pisze swoje gorzkie zale....wyglada pieknie jak zawsze i jak spi szczegolnie. Jego usta oczy dłonie jego włoski....chciałabym sie w nie wpatrywac całe zycie...ale czy nam sie kiedys ulozy z jego bledami i z moim chakakterem...skomentuj (0) moje szczęście nigdy nie trwa wiecznie... Moje szczęścia i nieszczęscia chodzą parami a nawet stadami. Wiedziałam, że moja miłośc nie moze trwac wiecznie. Najlepsze jest to, ze moje niepowodzenia są wynikiem mojego zachowania, nikt poza mna nie jest winny (no moze prawie). Z Bartkiem nie minely jeszcze 3 miesiace a juz jest rozstanie, musiało do niego djsc bo z moim charakterem nie wytrzymam dłuzej w zwiazku niz kilka miesiecy, to i tak jest juz max i Bartek długo wytrzymywał. Potwierdza sie to, ze ja po prostu bede samotna i sama cał zycie. Bartek jest cudownym facetem i zaczynam sie zastanawiac, czy ja go nie kocham. Cała noc mi sie snil. Spedzilam z nim takie cudowne chwile ale ciagle cos od niego wymagałam, generalnie dogadywalismy sie swietnie ale kiedy sie rozstawalismy ciagle byly nieporozumienia. Bartek zaczal czesciej dzwonic bo wkurzaly go nasze klotnie przez sms, Bylo cudownie nam razem, nawet w lozku zaczelo sie nam ukladac, w sumie kazde nasze spotkanie bylo cudowne. Czasami mialam kryzys i juz chcialam sie rozejsc jak to ja od razu emocje i roztsanie, nie umiem ochlonac i porozmawiac, bartek znowu zawsze chcial gadac i zawsze biegal za mna uganial sie i zmuszal do rozmowy az w koncu zmiekłam i sie udawalo nam porozumiec, Mial do mnie cierpliwosc. tez sie starałam go zrozumiec, jego treningi , wyjazdy, czesto go nie bylo. Pozniej juz przestałam cos mna tknelo i kiedy w pt jechal do domu na jakas impreze nie moglam tego przezyc. Minela godz 23 kiedy nie otrzymałam od niego zadnej wiadomosci a kom byla wylaczona. Nawet mi nie napisał czy dojechal i nie pytal jak sie czuje, gdyz jestem chora,przed 24 wlaczyl tel i wyslal mi eske ze jest na imprezie i zna tylku kilka osob i ze teskni. extra!!!!w kurzylam sie na maksa.dopiero pozniej zobaczyl moje eski dzwonil kilkanascie razy.wylaczylam telefon i poszlam wnerwiona spac. naprawde czekałam a ten se w ogole odzywa o 24.bylo mi przykro, nastepny dzien probowal sie dobic do mnie tylko ja nie odbierałam......w koncu sie wkurzyl poszedl na trening i przestal sie odzywac.napisałam ze to koniec bo mam dosc bycia z egosita, do tej pory jest cisza wiec tak sie skonczyla moja kolejna milosc.jestem załamana.jutro mam egzamin i nie wiem jak sie naucze. skomentuj (0) przeprowadzialam sie kilka blokow dalej i czuje ze zyje mam wspanialego faceta w banku stuknal mi rok niedługo robie licencjata - o ile sie wyrobie wszystko jest bardzo ladnie i mam nadzieje, ze sie utrzyma bartek jest cudownym facetem i bardzo chciałabym aby nam sie ulozylo chociaz wiem ze mam ciezko charakter... w pracy tez roznie bywa ale jakos daje sie rade w szkole rzadko bywam, musialabym sie za to wziasc bo nie wiem jak sie obronie i jeszcze sesja. nic mi sie nie chce zmeczona troche bo sie wlasnie objadlam schudlam troszke tzn waze 55 kg wiec jest nawet niezle gdybym byla bardziej systematyczna na silowni i na basenie schudlabym wiecej. to tyle skomentuj (1) Chyba zawsze postanawiam cos tu napisac kiedy jestem skrajnie smutna, wyczerpana albo zła... kiedy mam chwile radosci i szczescia nie mam chwili aby sie nimi cieszyc i wyrazic je slowem... Walentynki ktore kurwwaa mac spedzam znowu sama....zostawilam Karola jakis czas temu, mialam juz dosc naszego zwiazku, mialam dosc wszystkiego, na poczatku bylo dziwnie, potem klotnie zale, potem spokoj, potem znowu pisanie do siebie, potem zaczelo sie slodzenie i tesknota....slodkie smsy, gdy wychodzilam z kims na impreze czy do kina ciagle dzwonil, zazdrosc przez niego przemawiala....ale nie potrafil nigdy mi napisac ze teskni, ze mu mnie brakuje, ze kocha....o nie. Zupelnie zglupialam, kiedy jestem dla niego zbyt mila i slodka to on jest obojetny, kiedy jestem wredna to sie obraza, kiedy jestem szczesliwa jego to boli, kiedy jestem obojetna to ma jakies zale....w ogole sama sie nie rozumiem a jego juz w ogole...czego on chce.PO CO wydzwania, po co mi slodzi a jego tu kurwa nie ma....kocham go?Nie wiem sama czy go kocham czy go nie kocham.Wlasnie do mnie dzwonil i jeblam sluchawka...o czym mam z nim gadac....zglupialam bo moje serce lgnie do niego a rozum mowi; kobieto chcesz sie cale zycie meczyc z pilkarzem....wypisuje chyba juz bzdury....chyba do mnie jechal....a ja go olalam...czemu.kogo mam sluchac....i czeo.ppppppfff skomentuj (0) Najgorsze to zawiesc samą siebie... zchrzanilam juz chyba wszystko co sie da, najpierw spedzilam samotnie swieta bo nie moglam dogadac sie z rodzina,byl ze mna Karol,zgubilam sie w mysleniu, sama siebie zawiodlam...wigilie spędzalam w pociagu i w taksówce do domu.Nie bylo dziewczyn wiec mielismy z Misiem wolna chate, wiec bylo super. Bardzo mnie wspieral i wysluchiwal...jest cudowny.Niestety relacje pomiedzy nami sie popsuly,mimo iz on jest idealnym facetem dla mnie jestem dla niego okropna,ciagle sie czepiam,denewuje,wymyslam cos aby sie przyczepic i zrobic jazde...masakra po prostu.Zepsulam mu sylwestra....nawet nie chce o tym pisac jak potrafie sie zachowac...jestem na siebie zła, ze nie umiem kochac takiego faceta jak Karol.Zrobilam mu jazde o piwo z kumplami wiec wsiadl w auto i przyjechal....niespodziewanie.Nie potrafilam tego doecnic...co sie ze mna dzieje,Czy ja juz nie jestem w stanie utrzymac stalego zwiazku i pozytywnych relacji z ludzmi.Co sie ze mna dzieje............jestem załamana soba.Mam cudownego faceta swietna prace kochana mame studia a wszystko psuje....jestem zenujaca.........chce mi sie zapasc pod ziemie.Jesli strace mojego misiaczka bede zalamana............jesli to nastapi moge sama siebie winic........ skomentuj (3)
Moze po kolei...albo od konca....chyba zawsze mam tendencje pisania od konca....jestem z Karolem juz jakis czas i bardzo go kocham...a zaczelo sie od spotkania na ktore przyjecarhal i bylo bardzo milo....a kolejne byly juz coraz milsze...dzis pojechal po cudownie spedzonym wieczorze, zakupach,nocy..........byloo cudownie.Kazda chwila z nim jest cudowna, nigdy sie nie klocimy,zawsze mamy o czym gadac, jestem z nim bardzo szczesliwa.Na poczatku byly drobne niepooozumienia,choldzi glownie o mecze i o jego kumpli...ciagle klapki na oczach ale juz coraz bardziej je zdejmuje i nie musze ogladac meczy.Oczywiscie jesli bede musiala to sie poswiece...mam nadzieje,ze nie bede musiala.Ale fanatykiem lecha jest niesamowitym...nawet w samochodzie szalik jakies gadzety lecha,na ręku branseletka,muza z lechem...Raczej dobrze,ze ma pasje, ze ma dobra prace,jest zaradny,ulozony i baaardzo rodzinny.Za swoja rodzina poszedl by w ogien...to mi sie podoba....Jestem po prostu zakochana!!!!!!!!!!!!!!!!!! dobrze mi z nim wszedie; na zakupach, w kinie, w łozku, gdy calujemy sie,gdy rozmawiamy,gadamy na gg czy przez tel. czy w kinie czy w aucie czy w kuchni czy gdziekolwiek indziej.Chciałabym byc przy nim zawsze!!!!!! skomentuj (2) No i sie rozchorowałam...leze w wyrku i zdycham...juz mi troche lepiej ale wczoraj myslalam ze padne...to pewnie po weekendym wypadzie ... byl moj brat na week i bylismy na imprezie...wczsoraj zdychalam i nawet nie mialam sily zrobic sobie herbaty ale kogo to obchodzilo....nikogo!!!jeszcze z pracy dzwonili czy nie przyjade zaksiegowac...PORAZKA!!!Michal wydzwanial pisal narzucal sie....pieprzyl o spotkaniu potem znowu wyjechal na weekend do Niemiec...ja nie mam sily do takich facetow a jak bylam chora nawet nie zapytal czy mi pomoc...z reszta inni tak samo...zdechlabym a oni i tak mieli by swoje sprawy typu kumple i pilka nozna....oj nie nie .wole byc sama niz z takimi debilami... najchetniej to bym uciekla jak najdalej od tej znieczulicy bleeeeeeeee skomentuj (3) u mnie moze troche lepiej chociac wziaz szukam troszke cienia... oddechu slonca w sercu spotkałam sie z Michalem...bylo tak milo ze sie przedluzylo...nawet sie calowałam...nie wiem czy to ma sens...bo mielismy isc do kina on nie ma czasu ale ja oczywiscie nie pisze i mu sie nie narzucam bo bez sensu...skoro on gra w piłke i dla niego ważniejsza piłka no to sorry ale chyba nie ma sensu se zawracac glowy....z Karolkiem tez tak sie juz do niego przywiazalam niepotrzebnie bo nie widzialam go nawet...tylko zdjecia.masakra..mielismy sie spotkac po wszystkich swietych ale chyba do spotkania nie dojdzie bo stwierdzilam ze do siebie nie pasujemy...jest strasznie zarozumialy, wszystko wie lepiej i jest takim madralą masakra..nie wiem czy to ma sens bo nie jest na tyle ladny abym patrzala na niego i miala jakies dreszcze.w piatek wybralam sie na impreze.bylo srednio.pierwszy raz bylam w pozdali...warszawsko tam...dziwnie troche dziwny house...za mocny...bylam z natalia i strasznie mnie bolały nogi...w sobote biegalaam za plaszczem no a potem bylam na chwile u Izki pogadac pozyczylam fajne filmy moze se zaraz obejrze jakis... wczoraj bylam na chwile tzn na piwku w tery z dawidkiem.no bylo milo w miare ale trzeba bylo wracac do domu w pracy jak to w pracy taki zapierdal ze szkoda gadac...zapierdalm jka dzika caly czas i walcze o plany o kase bla bla i w ogole.ludzi jest tyle ze nie wiem za co sie zabrac.i ciagle slysze ; plany plany. dzis sie dowiedzialam ze mam umowe na stale wiec jakas jedna pozytywna wiadomosc...czasem ta praca mnie wykoncza,tone w papierach.dzisiaj siedzialam od 8 rabo. wlasnie Michal napisal ze jedzie na sale grac w pilke.najgorsze jest to ze Michal mi sie w miare podoba no i chlopak nie jest glupi.jest mily fajny i zaradny i dobrze mi przy nim, ladnie pachnie...ale mam mu sie narzucac skoro on pierw wychodzi z inicjatywa spotkania a potem caly tydzien nie ma czasu bo mu sie przypomina ze gra w pilke to jest kurde zenada nigdy nie zrozumiem facetow.. i chyba zawsze bede sama.mniej problemów... skomentuj (3) weekend dosc ponury... powiedzialam mlodemu aby mi dał w koncu spokoj bo z tym dzieckiem nie idzie wytrzymac...wole byc sama niz z takim głabem... net cos przerywal mozna bylo dostac w glowe zrobilam sobie przemeblowanie od razu lepiej sie czuje troche posiedzialam nad angielskim ...jutro na szczescie tylko angielski wiec po pracy nic nie opuszczam, siedze jutro do 18.30 buuu a potem do 22 w szkole...bez zmian nic mnie nie cieszy...staram sie jeszcze jakos walczyc ale w pracy tak mnie czesto wszystko wkurza ze to jest koniec swiata...ehh kiedy to sie zmieni albo ja cos zmienie ...sama nie wiem od czego zaczac sie zmieniac... skomentuj (2) Nie ma czasu by kochać, by powiedzieć dziękuję, by cieszyć sie zyciem, by usmiechac sie bez powodu, by zatrzymac sie na chwile nie ma czasu by spytac dlaczego jest tak a nie inaczej w czy mozemy Ci dzisiaj pomóc...w zarobieniu kasy zbiciu fortuny...kasa kasa bieg brak czasu eh... skomentuj (2) Pogrążam się sama w tym wszystkim... Nie mam nawet na kim czy na czym sie oprzec...zawodze sie na wszytskich a przede wszystkim pograazam sama siebie...nie umiem sie podniesc...upadam coraz nizej...chyba juz jestm blisko dna...daleko od Boga...pelna nienawisci...pograzam sie w tym, ze caly dzien spedzam w pracy, ktora zaczelam nienawidzic...zaczelam nienawidzic tych ludzi, obłudy jaka panuje...zaczelam nienawidzic mojej szkoly,tego ze wykonczona atmosfera w pracy biegne na uczelnie a tam czesto musze siedziec do 22...nie wyrobie...zaniedbuje sie...zle sie odzywiam...tyje, pograzam sie patrzac w lustro na moja smutna twarz..wkurzaja mnie rodzice...juz dawno przestali mnie rozumiec...wkurzaja mnie znajomi...oni nie powinni byc moimi znajmymi...juz dawno nie czuje sie tu szczesliwa sama ze sobą...moje urodziny byly fatalne...sama sobie zbudowałam tutaj swiat, w ktorym marnuje sobie piekne dni mlodosci...mam sama siebie dosc...nie potrafie sie odbic nie umiem znalexc punktu zachaczenia...bardzo sie zgubilam...juz nawet nie wiem co robie bo nie cieszy mnie juz nic...nie wiem jak dlugo popracuje w tym banku, czy zalicza mi praktyki, czy uda mi sie zmieni promotora, czy w koncu schudne, czy zaczne sie usmiechac, czy kogos pokocham i przestane sie uzalac nad soba...tragedia ze mną jest...tragedia...uciec chce ale gdzie...przed samą soba...?... skomentuj (1) |